Festi­wal 2009

FESTI­WAL BAŁ­TYJ­SKI – DZIEŃ PRU­SÓW

MUZEUM BUDOW­NIC­TWA LUDO­WE­GOPARK ETNO­GRA­FICZ­NY
OLSZ­TY­NEK 29 SIERP­NIA 2009

29 sierp­nia zapra­sza­my wszyst­ki­ch Miło­śni­ków Pru­sów i Przy­ja­ciół Bał­tów – sło­wem wszyst­ki­ch sprzy­mie­rzeń­ców pół­noc­no-wschod­ni­ch BAR­BA­RZYŃ­CÓW EURO­PY — do Muzeum Budow­nic­twa Ludo­we­go — Park Etno­gra­ficz­ny w Olsz­tyn­ku na Dzień Pru­sów, reali­zo­wa­ny w rama­ch pro­jek­tu FESTI­WAL BAŁ­TYJ­SKI przez Towa­rzy­stwo Pru­the­nia we współ­pra­cy z MBL-PE.

Pro­jekt FESTI­WAL BAŁ­TYJ­SKI – DZIEŃ PRU­SÓW
reali­zo­wa­ny jest przy wspar­ciu finan­so­wym Samo­rzą­du Woje­wódz­twa War­miń­sko-Mazur­skie­go.

FESTI­WAL BAŁ­TYJ­SKI
OBU­DŹ W SOBIE BAR­BA­RZYŃ­CĘ”

Krzy­żac­ki kro­ni­ka­rz Pio­tr z Dus­bur­ga zapi­sał w swo­jej kro­ni­ce, że we wrze­śniu roku 1260 Pru­so­wie powsta­li po raz dru­gi prze­ciw woj­skom krzy­żow­ców, któ­re usi­ło­wa­ły zapro­wa­dzić w Pru­sa­ch nowe – chrze­ści­jań­skie — porząd­ki. Prze­ka­za­ny przez Dus­bur­ga opis dru­gie­go powsta­nia pru­skie­go uka­zu­je je jako zasad­ni­czo dużo lepiej zor­ga­ni­zo­wa­ne od powsta­nia z roku 1242, któ­re mia­ło ogra­ni­czo­ny zasięg i skoń­czy­ło się tzw. Ugo­dą Dzierz­goń­ską w roku 1249. Wyda­je się, że w okre­sie dzie­lą­cym oba powsta­nia u ple­mion pru­ski­ch zaszły pro­ce­sy umoż­li­wia­ją­ce lep­szą orga­ni­za­cję woj­sko­wą, ale nade wszyst­ko Pru­so­wie uświa­do­mi­li sobie moc­niej niż dotych­czas wła­sną odręb­no­ść etnicz­ną i kul­tu­ro­wą, a w ślad za nimi — poli­tycz­ną. Moż­na by chy­ba poku­sić się o hipo­te­zę, że dru­gie powsta­nie pru­skie mia­ło już cha­rak­ter poli­tycz­ny, tzn. że prze­ciw­ko krzy­żow­com wystą­pi­ła jakaś pro­to­pań­stwo­wa orga­ni­za­cja, któ­ra zor­ga­ni­zo­wa­ła wła­sne siły zbroj­ne. Jak sła­ba była to orga­ni­za­cja – opar­ta na sys­te­mie wodzów wojen­ny­ch – świad­czy fakt łatwe­go roz­pra­sza­nia się oddzia­łów powstań­czy­ch po stra­cie przy­wód­cy.

Powsta­nie, mimo począt­ko­wo duży­ch suk­ce­sów, upa­dło po 12 lata­ch walk, w roku 1272, a klę­ska ta przy­pie­czę­to­wa­ła koniec szans Pru­sów na poli­tycz­ną, a jak się wkrót­ce oka­za­ło, rów­nież kul­tu­ro­wą samo­dziel­no­ść. Suk­ce­so­wi krzy­ża­ków sprzy­ja­ło nie tyl­ko roz­drob­nie­nie ple­mien­ny­ch oddzia­łów, ale naj­praw­do­po­dob­niej rów­nież wyraź­nie rysu­ją­cy kon­flikt spo­łecz­ny mię­dzy dążą­cą do zwięk­sze­nia swo­jej wła­dzy, war­stwą naj­bo­gat­szy­ch (tzw. Nobi­les), a resz­tą współ­ple­mień­ców, przy­wią­za­ny­ch do tra­dy­cyj­ne­go porząd­ku spo­łecz­ne­go. Eli­ty spo­łe­czeń­stwa pru­skie­go szyb­ko zre­zy­gno­wa­ły z wła­sny­ch aspi­ra­cji kul­tu­ro­wy­ch anga­żu­jąc się znacz­nie w chry­stia­ni­za­cyj­ny pro­jekt Krzy­ża­ków, któ­ry stwa­rzał per­spek­ty­wę nie tyl­ko bez­piecz­ne­go życia, ale rów­nież spo­łecz­ne­go awan­su. Sko­ro „bóg krzy­żow­ców” poko­nał bogów reli­gii tra­dy­cyj­nej to i kul­tu­ra przy­nie­sio­na przez najeźdź­ców sta­ła się rów­nież bar­dziej atrak­cyj­na od kul­tu­ry rodzi­mej, tym bar­dziej, że stwa­rza­ła – przy­naj­mniej teo­re­tycz­nie – więk­sze moż­li­wo­ści.

Kul­tu­ra Pru­sów nie wytrzy­ma­ła zatem histo­rycz­nej kon­ku­ren­cji bogat­szej, barw­niej­szej i tech­no­lo­gicz­nie spraw­niej­szej kul­tu­rze chrze­ści­jań­ski­ch najeźdź­ców. Narzu­co­ny kra­jo­wi nowy Bóg, nowy porzą­dek spo­łecz­ny, a nawet nowy porzą­dek admi­ni­stra­cyj­ny, spra­wi­ły z cza­sem, że nawet sta­ry język ojców i dzia­dów nie nada­wał się by ten „nowy świat” w nim opi­sy­wać. Stąd to zapew­ne znacz­na więk­szo­ść Pru­sów mię­dzy XVXVII wie­kiem zapo­mnia­ła wła­sne­go języ­ka. Spo­ty­ka­ło się go w XVII wie­ku jesz­cze gdzie­nie­gdzie w bar­dziej zwar­ty­ch obsza­ra­ch pru­skie­go osad­nic­twa, ale wysze­dł z powszech­ne­go uży­cia, zastą­pio­ny przez lokal­ny dia­lekt języ­ka nie­miec­kie­go; tak że wyda­ne­go w poło­wie XVI wie­ku sta­ra­niem Księ­cia Albrech­ta kate­chi­zmu Mar­ci­na Lutra w języ­ku pru­skim – nie bar­dzo może miał kto czy­tać, może jedy­nie duchow­ni, któ­rzy chcie­li w języ­ku auto­chto­nów prze­ka­zy­wać praw­dy odno­wio­nej wia­ry. Eli­ty mówić i pisać po pru­sku już nie chcia­ły, toteż nie docze­ka­li­śmy się powsta­nia lite­rac­kie­go języ­ka pru­skie­go, a ponie­waż daw­ni Pru­so­wie sta­li się Pru­sa­ka­mi to i odno­wy toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej i odno­wy języ­ka, jak to się zda­rzy­ło na sąsied­niej Litwie w XIX wie­ku, nie było.

Nie wszyst­ko jed­nak prze­cież z kul­tu­ry ple­mion pru­ski­ch prze­pa­dło, a tzw. „świat bar­ba­rzyń­ski” nie tyle został znie­sio­ny, co asy­mi­lo­wał w sie­bie war­to­ści i idee nie­sio­ne przez chrze­ści­jań­stwo, two­rząc nowy, syn­kre­tycz­ny świa­to­po­gląd. Tak, jak chrze­ści­jań­skie wypra­wy krzy­żo­we nie dopro­wa­dzi­ły do eks­ter­mi­na­cji ple­mion pru­ski­ch, tak i kul­tu­ra chrze­ści­jań­ska nie znio­sła swo­isto­ści kul­tu­ry pru­skiej. Jej ele­men­ty prze­trwa­ły w róż­nej for­mie i w cią­gu wie­ków póź­niej­szy­ch trans­for­ma­cji sta­ły się fun­da­men­tem lokal­ne­go kolo­ry­tu kul­tu­ro­we­go ziem pru­ski­ch. Zie­mie te po Dru­giej Woj­nie Świa­to­wej nazwa­no War­mią i Mazu­ra­mi.

FESTI­WAL BAŁ­TYJ­SKI ma słu­żyć wła­śnie odkry­wa­niu swo­isto­ści zapo­zna­nej przez histo­rię kul­tu­ry Pru­sów i ludów bał­tyj­ski­ch, przy­bli­żyć sze­ro­kiej publicz­no­ści świat bar­ba­rzyń­ców połu­dnio­wo-wschod­ni­ch wybrze­ży Bał­ty­ku. W kolej­ny­ch odsło­na­ch Festi­wa­lu będzie­my to czy­nić głę­biej i dokład­niej. Zara­zem chce­my udo­wad­niać, że Pru­so­wie nie byli kul­tu­rą „na koń­cu świa­ta”, ale nale­że­li do wiel­kiej rodzi­ny, a ich insty­tu­cje i struk­tu­ry spo­łecz­ne, świat wie­rzeń znaj­du­ją powi­no­wac­two na sze­ro­kim indo­eu­ro­pej­skim hory­zon­cie.

A zatem – Dro­gi Wędrow­cze po kul­tu­ro­wy­ch mean­dra­ch euro­pej­skie­go bar­ba­ri­cum – Witaj w świe­cie bar­ba­rzyń­ców! Chciał­bym na koniec tego „ide­owe­go” tek­stu dwa zda­nia powie­dzieć na temat mot­ta Festi­wa­lu: „Obu­dź w sobie bar­ba­rzyń­cę!”. Ter­mi­nu „bar­ba­rzyń­sko­ść” nie trak­tu­je­my tu jako wskaź­ni­ka pry­mi­ty­wi­zmu i zaco­fa­nia kul­tu­ry ludów bał­tyj­ski­ch w porów­na­niu do cywi­li­za­cji chrze­ści­jań­skiej Euro­py. Jest on dla nas syno­ni­mem taki­ch pojęć jak: lokal­no­ść, ory­gi­nal­no­ść, uni­kal­no­ść, swoj­sko­ść, toż­sa­mo­ść. Dla­cze­go? Wyda­je się, że o ile chrze­ści­jań­stwo przy­no­si uni­wer­sa­li­zm wia­ry, war­to­ści i insty­tu­cji życia zbio­ro­we­go, to „bar­ba­rzyń­sko­ść” jest nosi­cie­lem tego, co wła­śnie par­ty­ku­lar­ne — cza­sem oso­bli­we. Cho­dzi tu zatem o odkry­wa­nie lokal­ne­go kli­ma­tu, swo­isto­ści tutej­szy­ch doświad­czeń i spo­so­bów orga­ni­za­cji życia i kon­cep­tu­ali­za­cji świa­ta. Cho­dzi o odkry­cie war­to­ści i oso­bli­wo­ści – kul­tu­ro­we­go kolo­ry­tu Naszej Małej Ojczy­zny – Prus, tego świa­ta zapo­mnia­ne­go, zagu­bio­ne­go w uni­wer­sa­li­zu­ją­cej i uni­fi­ku­ją­cej pono­wo­cze­snej kul­tu­rze. Czy się­ga­nie po „bar­ba­rzyń­skie dzie­dzic­two” – choć­by w tak roz­ryw­ko­wej for­mie, jak to czy­ni­my na Festi­wa­lu jest recep­tą na mcdo­nal­dy­za­cję współ­cze­sne­go świa­ta? Czas poka­że.

Bar­ba­rzyń­ca sie­dzi w każ­dym z nas w naszy­ch głę­bo­ki­ch, ata­wi­stycz­ny­ch pory­wa­ch namięt­no­ści, w prze­są­da­ch i spo­so­ba­ch prze­ży­wa­nia i opo­wia­da­nia swo­je­go życia, któ­ry­ch czę­sto sobie nie uświa­da­mia­my. Zaba­wa w bar­ba­rzyń­ski świat Bał­tów ma pomóc odkryć ory­gi­nal­no­ść i nie­po­wta­rzal­no­ść nasze­go spo­so­bu życia i prze­ży­wa­nia świa­ta – nasze­go świa­ta.
Życząc Pań­stwu „prze­bu­dze­nia bar­ba­rzyń­cy w sobie” pozo­sta­ją z nadzie­ją na spo­tka­nie 29.08 w Świe­cie Bar­ba­rzyń­ców.

Dyrek­tor Festi­wa­lu Bał­tyj­skie­go – Bog­dan Radzic­ki

PRO­GRAM FESTI­WA­LU

Budze­nie „bar­ba­rzyń­sko­ści-w-sobie” pro­po­nu­je­my zacząć od prze­ćwi­cze­nia pro­sty­ch czyn­no­ści codzien­ne­go życia Bał­tów. FESTI­WAL BAŁ­TYJ­SKI to przede wszyst­kim róż­ne zaję­cia warsz­ta­to­we, w rama­ch któ­ry­ch odtwa­rza­my (na ile to moż­li­we) tech­no­lo­gie wcze­sne­go śre­dnio­wie­cza. Nie zabrak­nie rów­nież ćwi­czeń woj­sko­wy­ch. Szcze­gól­nym wyda­rze­niem będą z pew­no­ścią warsz­ta­ty języ­ka pru­skie­go; uczest­ni­ków Festi­wa­lu zapra­sza­my rów­nież na cykl pre­lek­cji mul­ti­me­dial­ny­ch poświę­co­ny­ch róż­nym aspek­tom kul­tu­ry pru­skiej.

Wszyst­kie zaję­cia warsz­ta­to­we dostęp­ne są nie­od­płat­nie publicz­no­ści w cią­gu całe­go dnia festi­wa­lo­we­go, to zna­czy w godzi­na­ch 10.1018.10. Moż­na przy­łą­czyć się do rze­mieśl­ni­ka w dowol­nej chwi­li, oglą­dać jego pra­cę lub popra­co­wać chwi­lę w warsz­ta­cie jako cze­lad­nik. Jedy­nie zaję­cia z języ­ka pru­skie­go – ze wzglę­du na to, że trwa­ją kil­ka godzin – odby­wa­ją się w zamknię­ty­ch gru­pa­ch.

UCZ SIĘ SZTU­KI WOJEN­NEJ Z DRU­ŻY­NĄ JAĆWIE­SKI­CH WOJÓW
KALA­BIJ­JAS PINTS
(DRO­GA MIE­CZA)

Jaćwię­go­wie – to chy­ba naj­bar­dziej bit­ny lud Bał­tyj­ski. We wcze­snym śre­dnio­wie­czu dys­po­no­wa­li naj­więk­szą siłą woj­sko­wą i byli bodaj naj­za­moż­niej­szym ludem bał­tyj­skim. Oto sprzy­mie­rzy­li się z rów­nie wojow­ni­czy­mi i sie­ją­cy­mi postra­ch w ówcze­snej Euro­pie Wikin­ga­mi. Ta bar­ba­rzyń­ska koali­cja dwó­ch wojow­ni­czy­ch ple­mion strze­że w tym roku festi­wa­lo­wej wio­ski. Ich obóz wojen­ny – na pagór­ku nie­opo­dal osa­dy, z dale­ka rzu­ca się w oczy i przy­pra­wia naszy­ch wro­gów o drże­nie kolan. Dla „swo­ich” (zna­czy gości festi­wa­lu, któ­ry­ch nazy­wa­my Seimins — domow­ni­cy) są nie­groź­ni (choć lepiej nie wcho­dzić im w dro­gę, zna­na jest bowiem poryw­czo­ść ludów pół­no­cy), nauczą Cię posłu­gi­wa­nia się typo­wym orę­żem bał­tyj­ski­ch wojów – może­sz wśród nich dosko­na­lić swo­je umie­jęt­no­ści woj­sko­we. Swo­ją wie­dzę może­sz pogłę­bić pod­czas pre­lek­cji Mar­ka Pachol­ca poświę­co­nej pru­skiej sztu­ce wojen­nej (Szko­ła z Paw­ło­wa, godz. 11.15). O for­ty­fi­ka­cja­ch Pru­sów opo­wie zaś o godz. 17.15 dr Kazi­mie­rz Grą­żaw­ski.

TER­MI­NUJ U BAŁ­TYJ­SKI­CH RZE­MIEŚL­NI­KÓW
DIZI­NI­KAI
(RZE­MIEŚL­NI­CY)

Osa­da AMA­LANG to osa­da rze­mieśl­ni­ków pra­cu­ją­cy­ch na potrze­by Nobi­la rezy­du­ją­ce­go w pobli­skim gro­dzie. Może­sz tu zdo­by­wać umie­jęt­no­ści i wie­dzę z zakre­su wcze­sno­śre­dnio­wiecz­ne­go garn­car­stwa, tkac­twa, kowal­stwa, rogow­nic­twa (to dro­ga dłu­ta i mło­ta — dalp­tas be kūjas pints).

Może­sz też spró­bo­wać archa­icz­ny­ch potraw bał­tyj­ski­ch, albo same­mu coś upich­cić w pru­skiej kuch­ni (med­dus be wāl­tes pints – dro­ga mio­du i kło­sa), np. mleć mąkę na kamien­nym żar­nie i wyra­biać cia­sto chle­bo­we, któ­re potem upie­cze­sz w domo­wym pie­cu chle­bo­wym.

Typo­wa pra­ca cze­lad­ni­ka w pra­cow­ni garn­ca­rza zaczy­na się od wyra­bia­nia gli­ny i kru­szy­wa, potem dopie­ro przy­cho­dzi czas na lepie­nie naczyń; na pew­no zdą­ży­sz w cią­gu festi­wa­lo­we­go dnia, pod okiem naszy­ch instruk­to­rów, wyle­pić swój wła­sny kubek, czar­kę, a jak się oka­że­sz zdol­nym uczniem, to nawet urnę.

Wcze­sno­śre­dnio­wiecz­na bał­tyj­ska kuź­nia była miej­scem szcze­gól­nym, podob­nie jak sam kowal (Utris) był szcze­gól­ną posta­cią w kul­tu­rze bał­tyj­skiej. Zdol­ny ogniem prze­kształ­cać twar­de żela­zo był jak­by nie z tego świa­ta – ni to bóg ni czło­wiek. Do kowa­la zatem pod­cho­dź ostroż­nie – nigdy nie wia­do­mo z jaki­mi moca­mi trzy­ma w swo­jej kuź­ni. Ale gdy przyj­mie Cię już na cze­lad­ni­ka – moce te będą zapew­ne sprzy­ja­ły i Tobie. Zacznij może jed­nak swo­ją dro­gę mło­ta (kūjas pints) od wyku­cia gro­tu dla gro­mo­wład­ne­go Per­kun­sa.

UCZ SIĘ W PRU­SKIEJ SZKO­LE
MOŻE ZOSTA­NIE­SZTOL­KIEMALBO WAJ­DE­LO­TĄ

Język pru­ski zagi­nął gdzieś mię­dzy XVXVII wie­kiem. Jesz­cze na począt­ku XV wie­ku w wie­lu miej­sca­ch Prus potrzeb­ni byli tol­ko­wie – to zna­czy tłu­ma­cze języ­ka pru­skie­go, a lute­ra­nie wyda­li kate­chi­zm w języ­ku pru­skim. Podob­no nawet opra­co­wa­no gra­ma­ty­kę języ­ka pru­skie­go, po pru­sku gło­szo­no kaza­nia w kościo­ła­ch. Z cza­sem jed­nak coraz mniej ludzi mówi­ło w tym języ­ku prze­rzu­ca­jąc się a to na niem­czy­znę a to zno­wu na pol­ski bądź litew­ski. Z cza­sem język zamarł i został zapo­mnia­ny. Nikt już nie umiał odczy­tać słów modli­twy w nim zapi­sa­nej, nie zapi­sa­no w nim rów­nież sta­ry­ch pie­śni pru­skie­go ludu.

Prze­trwa­ły jed­nak nie­wiel­kie zbio­ry sta­ro­żyt­ny­ch słów w zapo­mnia­nym, pru­skim języ­ku, któ­re sta­ły się w XX wie­ku pod­sta­wą jego odno­wy. Dzię­ki temu dzi­siaj może­my Cię zapro­sić do uczest­nic­twa w WARSZ­TA­CH JĘZY­KA PRU­SKIE­GO, któ­re odbę­dą się pod­czas festi­wa­lu. Popro­wa­dzi je zna­ny miło­śnik języ­ka pru­skie­go – pan Maciej Pie­gat. Warsz­ta­ty odby­wa­ją się w dwó­ch sesja­ch: poran­nej (10.0013.00) i popo­łu­dnio­wej 15.0018.00). Żeby w nich uczest­ni­czyć naj­le­piej zare­je­stro­wać się wcze­śniej wysy­ła­jąc E-mail na adres: maciej.​piegat@​wp.​pl

Uczest­nic­two w warsz­ta­ta­ch jest oczy­wi­ście bez­płat­ne.

Wia­do­mo­ści o kul­tu­rze ducho­wej Bał­tów posze­rzy­sz na pre­lek­cji dr Ewy Stry­czyń­skiej-Hodyl & dr Justy­ny Pru­si­now­skiej (UAM Poznań) poświę­co­nej Bogo­wi grzmo­tu w folk­lo­rze Bał­tów.

PRE­LEK­CJE FESTI­WA­LO­WE

Wie­dzę o Pru­sa­ch i Bał­ta­ch uczest­ni­cy Festi­wa­lu mogą pogłę­bić na kon­wer­sa­to­ryj­ny­ch pre­lek­cja­ch poświę­co­ny­ch dzie­jom i kul­tu­rze Bał­tów.

godz. 11.15 mgr Marek Pacho­lec (Pru­the­nia), pre­lek­cja: Broń i strój woj­ska pru­skie­go w okre­sie ple­mien­nym.

godz. 13.15 dr Ewa Stry­czyń­ska-Hodyl & dr Justy­na Pru­si­now­ska (UAM Poznań) pre­lek­cja: Bóg grzmo­tu w folk­lo­rze Bał­tów.

godz. 15.15 dr Miro­sław Hof­f­mann (Pru­the­nia), pre­lek­cja: Naj­słyn­niej­sze odkry­cia arche­olo­gicz­ne na zie­mia­ch Pru­ski­ch.

godz. 17.15 dr Kazi­mie­rz Grą­żaw­ski (Pru­the­nia), pre­lek­cja: Pru­skie Gro­dy i urzą­dze­nia obron­ne.

LISZ­KA

Lisz­ką” nazy­wa­li Pru­so­wie miej­sce wymia­ny han­dlo­wej, czy­li, targ. To miej­sce wol­ne­go han­dlu, naj­czę­ściej wymien­ne­go, ale moż­na rów­nież pła­cić sre­brem i zło­tem. Znaj­dzie­cie tu sze­ro­ki wybór dóbr wsze­la­ki­ch, co tyl­ko śre­dnio­wiecz­na bar­ba­rzyń­ska gospo­dar­ka wypro­du­ko­wać zdo­ła.

TAJEM­NI­CEGÓRY CZA­ROW­NIC
WYSTA­WA ZABYT­KÓW ARCHE­OLO­GICZ­NY­CH POZY­SKA­NY­CHTRAK­CIE BADAŃ NA “GÓRZE CZA­ROW­NIC” W MBL-PEOLSZ­TYN­KU

Na wzgó­rzu poło­żo­nym nad osa­dą AMA­LANG jesz­cze arche­olo­dzy nie­miec­cy loko­wa­li pozo­sta­ło­ści wcze­sno­śre­dnio­wiecz­ne­go gro­du. Nikt jakoś przez kil­ka­dzie­siąt lat nie zechciał tam wsa­dzić przy­sło­wio­wej łopa­ty by stwier­dzić, z czym rze­czy­wi­ście mamy do czy­nie­nia. Dopie­ro bada­nia arche­olo­gicz­ne prze­pro­wa­dzo­ne przez Towa­rzy­stwo Pru­the­nia i sfi­nan­so­wa­ne przez MBLPE w Olsz­tyn­ku dopro­wa­dzi­ły do odkry­cia na tzw. „Wzgó­rzu Cza­row­nic” sta­no­wi­ska arche­olo­gicz­ne­go, któ­rym oka­za­ło się być nie wcze­sno­śre­dnio­wiecz­ne gro­dzi­sko, ale wyso­czy­zno­wa osa­da z wcze­snej epo­ki żela­za.
Doku­men­ty z badań osa­dy na „Górze Cza­row­nic” i zna­le­zio­ne tam zabyt­ki moż­na oglą­dać na zaaran­żo­wa­nej w Szko­le z Paw­ło­wa mini wysta­wie arche­olo­gicz­nej.

Na tyle pozwo­lił w tym roku skrom­ny festi­wa­lo­wy budżet.

Wszyst­kie waż­ne infor­ma­cje festi­wa­lo­we Goście festi­wa­lo­wi (Seimins) znaj­dą w Gaze­cie Festi­wa­lo­wej PRU­SAN DEINAN, któ­ra będzie roz­da­wa­na w dniu festi­wa­lo­wym, a tak­że publi­ko­wa­na na stro­nie inter­ne­to­wej Festi­wa­lu.

Gaze­ta festi­wa­lo­wa PRU­SAN DEINAN:
Ścią­gnij gazet­kę w for­ma­cje pdf
[270 kb]