Regu­la­min prze­mar­szu korowodu

REGU­LA­MIN PRZE­MAR­SZU KOROWODU

III FESTI­WALU BAŁTYJSKIEGO

W DNIU 19 SIERP­NIA 2011 ROK

Godz: 18:00

1. W koro­wo­dzie biorą udział zespoły muzyczne, grupy ryce­rzy, wolon­ta­riu­sze, chętni miesz­kańcy mia­sta Olsz­tynka, człon­ko­wie Towa­rzy­stwa Nauko­wego Pru­the­nia. W koro­wo­dzie łącznie weź­mie udział 60 osób

2. Koro­wód wyru­sza spod Muzeum Budow­nic­twa Ludowego-​Park Etno­gra­ficzny w Olsz­tynku (główna brama).

3. Koro­wód poru­sza się w kolum­nie, popro­wa­dzi Dyrek­tor III Festi­walu Bał­tyj­skiego i Dyrek­tor MBL-​PE w Olsz­tynku lub inny orga­ni­za­tor korowodu

4. Wszy­scy uczest­nicy koro­wodu wystę­pują w stro­jach średniowiecznych.

5. Uczest­nik sto­suje się do pole­ceń orga­ni­za­to­rów, służb porząd­ko­wych i wszyst­kich osób odpo­wie­dzial­nych za orga­ni­za­cję przemarszu.

6. Każdy prze­miesz­cza się w koro­wo­dzie w wyzna­czo­nym miej­scu w kolum­nie – nie­do­pusz­czalne jest opusz­cza­nie koro­wodu bez powia­do­mie­nia organizatora.

7. W cza­sie prze­mar­szu słu­chamy pole­ceń służb porząd­ko­wych, idziemy chod­ni­kiem (w razie zbyt wąskiego przej­ścia idziemy prawą stroną jezdni), nie prze­bie­gamy na stronę lewą. Jeśli mamy jakieś wąt­pli­wo­ści zgła­szamy je do orga­ni­za­to­rów korowodu.

8. Koro­wód będzie zabez­pie­czony prze ratow­nika medycznego.

9. Koro­wód odbę­dzie się bez względu na warunki atmos­fe­ryczne. Uczest­nicy biorą w nim udział na wła­sną odpowiedzialność.

10. Uro­czy­ste zakoń­cze­nie koro­wodu odbę­dzie się o godzi­nie 18:30 NA RYNKU PRZED RATU­SZEM, krót­kim poka­zem walki ryce­rzy średniowiecznych.

Orga­ni­za­to­rzy Korowodu

III Festi­walu Bałtyjskiego

Słowo wstępu

Życie i śmierć u Prusów

Inspi­ra­cją dla tego­rocz­nego festi­walu jest opo­wieść żyją­cego w średnio­wie­czu, anglo­sa­skiego kupca i podróż­nika, który wyje­chał z Hedeby i po sied­miu dniach i nocach zawi­nął do Truso, pły­nąc całą drogę na okrę­cie pod żaglem. (…) Wisła jest bar­dzo wielka rzeka, pły­nąca mię­dzy Witland i zie­mią Wene­dów, owe Witland należy do Estów [Pru­sów]. Wisła zaś wypływa z ziemi Wene­dów i wpada do morza Estów [Pru­sów] (…). zie­mia Estów [Pru­sów] jest bar­dzo obszerna i ma wiele miast, a każde mia­sto ma swo­jego króla; mają także wiele miodu i obfite rybo­łów­stwo. Król i naj­ma­jęt­niejsi piją kobyle mleko; nie­za­możni i nie­wol­nicy piją miód. Mię­dzy sobą wiodą wiele wojen; piwa nie warzą Esto­wie [Pru­so­wie], miodu zaś u nich jest pod dostatkiem.

Jest u Estów [Pru­sów] zwy­czaj, ze jeśli mąż umrze, leży wśród krew­nych i przy­ja­ciół nie­spa­lony przez mie­siąc jeden, cza­sem dwa; kró­lo­wie zaś i inni ludzie więk­szego zna­cze­nia leżą tam dłu­żej, im wię­cej posia­dają majątku. Nie­kiedy leżą nie­spa­leni około pół roku nad zie­mią swych domach i przez cały czas, przez który ciało wewnątrz domu leży, piją i bawią się aż do dnia tego, kiedy je spalą

W dzień w któ­rym zamie­rzają ciało na stos wło­żyć, dzielą mają­tek nie­bosz­czyka, ile go jesz­cze po piciu i zaba­wach pozo­stało, na pięć lub sześć czę­ści; bywa także na wię­cej sto­sow­nie do majątku. Następ­nie część naj­więk­szą kładą na jedną milę od mia­sta, bli­żej drugą, dalej trze­cią, aż wszystko roz­łożą na prze­strzeni jed­no­mi­lo­wej, część zaś naj­mniej­sza powinna leżeć naj­bli­żej miej­sca, gdzie ciało się znaj­duje. Następ­nie zbie­rają się wszy­scy, któ­rzy w ich ziemi naj­cie­kaw­sze mają konie, na pięć lub sześć mil od roz­ło­żo­nego majątku. Potem pędzą wszy­scy ku niemu; więc mąż, któ­rego koń naj­szyb­szy w biegu, dopad­nie czę­ści pierw­szej i naj­więk­szej, i tak jeden po dru­gim, aż wszystko zabiorą. A weź­mie część naj­mniej­szą, który naj­bli­żej do dworu po część doje­dzie. Następ­nie każdy powraca do sie­bie z zabra­nymi rze­czami I wszystko może sobie zatrzy­mać. Dla­tego też u nich rącze konie nad­zwy­czaj są dro­gie. A Kidy spu­ści­znę już zupeł­nie roz­trwo­nią, wyno­szą nie­bosz­czyka i palą go razem z bro­nią i odzieżą. Tak więc mar­nują wszy­stek mają­tek przez to, że tak długo leży w domu nie­bosz­czyk i że roz­kła­dają jego spu­ści­znę po dro­dze, a obcy ludzie konno przy­jeż­dżają i rze­czy zabierają.

Jest także zwy­czaj u Estów [Pru­sów], że nie­bosz­czyki każ­dego rodu muszą być spa­leni; a jeśli ktoś znaj­dzie kość nie­spa­loną, znaczną powinni uczy­nić pokutę. Znana także u Estów jest sztuka, że umieją spra­wić zimno i dla­tego ciała tak długo bez zepsu­cia leżeć mogą, że na nich takie zimno spra­wić umieją. A jeśli się postawi dwa naczy­nia pełne wywaru albo wody, to spra­wiają, że płyn mróz ścina, czy to bywa latem, czy zimą [1].

W opo­wie­ści tej, poświę­co­nej Estom=Prusom, wiele czy­tamy nie tylko o ich codzien­nych zaję­ciach, zwy­cza­jach ale i o obrządku pogrze­bo­wym, który z punku widze­nia autora zawie­rał ele­menty dziwne, może nie do końca zro­zu­miałe, ale z pew­no­ścią cie­kawe i nie­co­dzienne. Czer­piąc z owej rela­cji średnio­wiecz­nego etno­grafa poświę­camy Festi­wal Bał­tyj­ski 2011 prze­ni­ka­niu się życia i śmierci, jako dwóm nie­od­łącz­nym aspek­tom ludz­kiego bytu.

Na cien­kiej linie mię­dzy życiem i śmier­cią wie­dzie swój los wojow­nik, wysta­wia­jący się nie­ustan­nie na strzały, włócz­nie i cię­cia prze­ciw­nika. Śmierć na polu walki należy do naj­bar­dziej zaszczyt­nych spo­so­bów umie­ra­nia. W festi­wa­lo­wych wyda­rze­niach spla­tać się będą życie i śmierć (oczy­wi­ście jedy­nie na pozio­mie nar­ra­cji) – pod­czas zabaw ple­bej­skichgier, w walce tur­nie­jo­wej o miecz Her­kusa Monte, w Krę­gach Krwi, Honoru i Zdrady, czy napa­dzie na osadę Ama­lang. Wła­śnie pogrzeb Wojow­nika, który zgi­nął pod­czas walki będzie oka­zją do wiel­kiego spek­ta­klu – rekon­struk­cji pru­skiego obrządku pogrze­bo­wego opi­sa­nego w rela­cji Wul­fstana, oczy­wi­ście z wiel­kim wyści­giem po rucho­mo­ści pozo­stałe po zmar­łym, w któ­rym każdy uczest­nik obrządku może wziąć udział.

Czymże, jak nie pamiątką po umie­ra­niu i śmierci jest cmen­tarz. Sta­ro­żytne cmen­ta­rze miały cha­rak­ter wyjąt­kowy, były zara­zem miej­scem przej­ścia i mistycz­nej obec­no­ści zmar­łych we wspól­no­cie. Sym­bo­lem cmen­ta­rza w festi­wa­lo­wej sce­ne­rii będzie kur­han z Sor­the­nen. A o krwa­wych rytu­ałach, zwy­cza­jach pogrze­bo­wych i ich cią­gło­ści opo­wia­dać będą histo­rycy z Towa­rzy­stwa Nauko­wego Pru­the­nia pod­czas pre­lek­cji mul­ti­me­dial­nych. Na dzieci czeka zabawa w odkry­wa­nie arche­olo­gicz­nych tajem­nic.

Inte­re­su­ją­cym i tajem­ni­czym spo­so­bem obec­no­ści zmar­łych w życiu Bał­tów są spo­ty­kane na naszych zie­miach figury antro­po­mor­ficzne zwane „babami kamien­nymi” I o nich będzie można wysłu­chać fascy­nu­ją­cej opo­wie­ści, a dzieci i doro­śli będą mogli wyle­pić sobie małą kopie baby pru­skiej z gliny w warsz­ta­cie garn­ca­rza, który przez cały czas festi­walu będzie dostępny. U garn­ca­rza będzie można też nauczyć się lepie­nia urny twa­rzo­wej i naczyń uży­wa­nych pod­czas obrządku pogrze­bo­wego. A skoro już jeste­śmy przy rze­mio­śle to w osa­dzie rze­mieśl­ni­ków będzie można spo­tkać tka­czy i pomóc im przy tka­niu kra­jek, szy­ciu miesz­ków oraz przyj­rzeć się rekon­struk­cji pio­no­wego warsz­tatu tkac­kiego.min­ce­rza będzie można wła­sno­ręcz­nie wybić monetę, a oprócz tego podej­rzeć co też daw­niej jedzono i pito oraz z czego i jak wyko­ny­wano wów­czas instru­menty muzyczne, jakie można z nich wydo­być dźwięki a jeśli nogi same poniosą to i zatań­czyć w ryt­mie daw­nych melo­dii. Naj­młod­szych czeka zabawa a w arche­olo­gów, będą mogli zre­kon­stru­ować kurhan.

Jak się poru­szać po kraju Prusów?

Każdy podróż­nik po kraju Pru­sów dys­po­no­wać będzie bar­dzo ogólną i szki­cową mapą kraju, która pozwoli mu unik­nąć wielu nie­ko­niecz­nie miłych nie­spo­dzia­nek. W kraju tym nie brak wiedźm, wró­żek i cza­row­nic, które są nie­zwy­kle nie­bez­piecz­nymi pośred­ni­kami mię­dzy świa­tem żywych i umar­łych. Każdy w praw­dzie cie­kawy jest swej przy­szło­ści, ale spo­tka­nie z wróżką może oka­zać się brze­mienne w skut­kach. Pod­czas festi­walu w kraju Pru­sów spo­tkać będzie można zarówno zwy­kłe wróżki, któ­rych bez­piecz­nie – za nie­wiel­kim darem – będzie można zapy­tać o swoją przy­szłość, o powo­dze­nie w inte­re­sach, czy w miło­ści; ale można będzie rów­nież natknąć się na nie­bez­pieczną wiedźmę, która może nas dotknąć magicz­nym zie­lem, albo rzu­cić urok, tutaj trzeba będzie wyku­pić się poważ­niej­szą pracą.

Sza­nowni Państwo,

pozo­staje nam zapro­sić pań­stwa w dniach 19 – 21 sierp­nia 2011 r. do Muzeum Budow­nic­twa Ludowego-​Park Etno­gra­ficzny w Olsz­tynku na trze­cią już edy­cję Festi­walu Bałtyjskiego.

Pozdra­wiają serdecznie,

Towa­rzy­stwo Naukowe Pru­the­nia oraz

Muzeum Budow­nic­twa Ludowego-​Park Etno­gra­ficzny w Olsztynku


[1] Frag­menty Wul­fstana w prze­kła­dzie Anto­niego Mie­rzyń­skiego, Źródła do myto­lo­gji litew­skiej, , War­szawa 1892„ cz. I s. 35 – 36.

Zasady

TUR­NIEJ UMIE­JĘT­NO­ŚCI WOJEN­NYCH
MIECZ HER­KUSA MONTE

W poło­wie mie­siąca sierp­nia do pru­skiej osady Ama­lang zjadą dzielni wojo­wie, aby oddać hołd naj­więk­szemu wodzowi ziem pru­skich Her­ku­sowi Monte. Pocho­dził on z zamoż­nego rodu Mon­te­mi­dów z ple­mie­nia Natan­gów i zapi­sał się na kar­tach histo­rii jako nie­złomny wojow­nik i pru­ski patriota. Dla­tego przez dwa dni wojo­wie będą wyka­zy­wać się umie­jęt­no­ściami wojen­nymi, aby w nie­dziel­nym finale sto­czyć hono­rową walkę o bogato zdo­biony miecz nazwany imie­niem wodza Pru­sów. Wojow­nicy uczest­ni­czący w tym wyda­rze­niu pocho­dzą z róż­nych krain i repre­zen­tują różne kul­tury: wikin­gów, Sło­wian i Prusów.

Dru­żyna Wojów Bole­sła­wo­wych „Bia­ło­zór” z Olsz­tyna
Dru­żyna Wikin­gów „Nidhogg” z Bra­niewa
Dru­żyna „Gau­tar” z Brus
Dru­żyna Wikin­gów „Witland” z Elbląga
Dru­żyna Wikin­gów „Hraf­nar­nir” z Gdań­ska
Dru­żyna „Mid­gard­sorm” z Płocka

Sława Her­kus Monte!
Sława Wojowie!

Tur­niej składa się z dwóch eta­pów: eli­mi­na­cji i tur­nieju finałowego.

  • Eli­mi­na­cje:

- rzut oszcze­pem do celu,
 – strze­la­nie z łuku

Eli­mi­na­cje odby­wają się w sobotę i mają na celu usta­wie­nie dra­binki walk na nie­dzielny tur­niej fina­łowy. Wojo­wie z naj­więk­szą liczbą punk­tów zdo­by­tych w eli­mi­na­cjach są roz­sta­wiani a do nich dolo­so­wani ci, któ­rzy zdo­byli naj­mniej punktów.

Rzut oszcze­pem: rzu­camy oszcze­pami do celu odle­głość ok. 10 m (oszczepy wła­sne lub od organizatora).

Strze­la­nie z łuku: strze­lamy do celu ok. 20 m (łuk wła­sny lub od organizatora).

  • Tur­niej finałowy

składa się z dwóch rund:
 – wal­czymy do 5 tra­fień na krót­kie topory i okrą­głe tar­cze. Wojow­nik, który zada dwa tra­fie­nia do dal­szej walki może wybrać dowolną broń i tar­czę.
 – wal­czymy do 5 tra­fień na dowolną broń i tarcze.

W związku z tym, że jest to tur­niej Wojów zale­cany jest pan­cerz (kol­czuga, lamelka, ewen­tu­al­nie naprawdę pan­cerna prze­szywa) do walk. Cie­niut­kie prze­szywki i kaftany nie są pancerzem.

Sława!

ZOBACZ ULOTKĘ

Zlot Dru­żyn Bar­ba­rzyń­skiej Europy

orga­ni­za­tor zlotu
Dru­żyna Wojów Bole­sła­wo­wych BIAŁOZÓR


PRO­GRAM ZLOTU

13 sierp­nia (piątek)

zjazd dru­żyn i kwa­te­ro­wa­nie — człon­ko­wie dru­żyn uczest­ni­czą w wyda­rze­niach Festi­walu Bał­tyj­skiego
1200 — zabawy ple­bej­skie dla publicz­no­ści (dzieci i doro­śli)
1400 — pre­zen­ta­cja walki róż­no­rodna bro­nią oraz musz­tra — warsz­taty dla publicz­no­ści
1600 — scenka histo­ryczna (bitwa)
1700 — kręgi honoru i zdrady
2100 — pre­zen­ta­cja filmu „Her­kus Monte”
2230 — fire show

14 sierp­nia (sobota)

1100 — 1800 — pre­zen­ta­cja wcze­sno­śre­dnio­wiecz­nych rze­miosł, kuchni
i życia w pru­skiej osa­dzie LISZKA – JAR­MARK BAŁ­TYJ­SKI
1100 — otwar­cie Zlotu, pre­zen­ta­cja przy­by­łych Dru­żyn
1130 — bitwa – kręgi honoru i zdrady
1300 — tur­niej woja (sulice)
1400 pre­zen­ta­cja walki, musz­try – warsz­taty dla chęt­nych
1500 — tur­niej woja (łuk) — turniej łuczni­czy dla uczest­ni­ków
1600 — gra tere­nowa – zdo­by­wa­nie sztan­da­rów
2000 – udział dru­żyn (chętni) w uzbro­je­niu w kon­cer­cie Zamek Pru­the­nia,
godziny wie­czorne i nocne: Dom Tańca – Uczta i Noc Bał­tyj­skich Opowieści.

15 sierp­nia (niedziela)

1100 – 1800 — pre­zen­ta­cja wcze­sno­śre­dnio­wiecz­nych rze­miosł, kuchni
i życia w pru­skiej osa­dzie LISZKA – JAR­MARK BAŁ­TYJ­SKI
1200 — dru­żyny wojów (chętni) uczest­ni­czą w uzbro­je­niu w Uro­czy­stej Mszy Święta Wnie­bo­wzię­cia NMP
1300 Tur­niej woja (broń)
1500 Bitwa o „Górę Cza­row­nic”
1600 Wrę­cze­nie nagród w Tur­nieju woja

Zakoń­cze­nie Zlotu

Ogól­no­pol­skie warsz­taty arche­olo­gii eksperymentalnej

12 – 13 sierp­nia 2010 Muzeum Budow­nic­twa Ludo­wego w Olsz­tynku
(budy­nek Szkolny z Pawłowa)

zapra­sza
TOWA­RZY­STWO PRU­THE­NIA
przy współ­pracy
Insty­tutu Arche­olo­gii Uni­wer­sy­tetu Gdańskiego


mode­ra­tor pro­jektu:
dr Arka­diusz Koperkiewicz


PRO­GRAM WARSZTATÓW

12 sierp­nia 2010 godz. 1030 – 1430 I sesja teoretyczna

godz. 1630 – 1930 II sesja teoretyczna

13 sierp­nia 2010 godz. 0930 – 1400 I sesja praktyczna

godz. 1600 – 1900 II sesja praktyczna

TEMATY NADE­SŁA­NYCH WYSTĄ­PIEŃ I POKA­ZÓW PRAKTYCZNYCH

dr Adam CHĘĆ (UMK, Toruń),
Pro­duk­cja i zasto­so­wa­nie węgla drzew­nego na zie­miach pru­skich od pra­dzie­jów po czasy współczesne.

mgr Ewa Tra­wicka (Muzeum Arche­olo­giczne w Gdań­sku)
Skan­sen Arche­olo­giczny: „Uliczka han­ze­atycka” w Cen­trum Edu­ka­cji Arche­olo­gicz­nej „Błę­kitny Lew” w Gdańsku.

mgr Beata Cey­nowa (Muzeum Arche­olo­giczne w Gdań­sku)
Rekon­struk­cja wyro­bów skó­rza­nych na pod­sta­wie zabyt­ków z Muzeum Arche­olo­gicz­nego w Gdańsku.

mgr Rado­sław Wasi­lew­ski
Powrót zapo­mnia­nej wie­dzy. Eks­pe­ry­menty arche­olo­giczne zwią­zane z pro­duk­cją dzieg­ciu i smoły drzewnej.

mgr Eryk Popkie­wicz
Eks­pe­ry­men­talne rekon­struk­cje tech­nik i tech­no­lo­gii obróbki bursz­tynu we wcze­snym średniowieczu.

dr Arka­diusz Koper­kie­wicz (Tow. Pru­the­nia, UG)
Pro­blemy rekon­struk­cji średnio­wiecz­nej wieży obron­nej z Jemio­łowa (gm. Olsztynek).

Adam Gutow­ski (Tow. Pru­the­nia)
Tech­no­lo­gie kucia gro­tów strzał i włóczni we wcze­snym średniowieczu.

Stresz­cze­nia wystąpień

dr Alina Kuzbor­ska (UWM Olsz­tyn)
Naro­dowe kon­fi­gu­ra­cje postaci Her­kusa Monte

Tema­tem wystą­pie­nia jest przed­sta­wie­nie postaci histo­rycz­nej – przy­wódcy powstań pru­skich Her­kusa Monte w trzech lite­rac­kich odsło­nach. W lite­ra­tu­rze nie­miec­kiej, pol­skiej i litew­skiej jest obecny boha­ter Pru­sów dzięki łaciń­skiej kro­nice Pio­tra z Dus­burga. Kro­nika ta stała się inter­tek­stu­al­nym hiper­tek­stem dla póź­niej­szych pisa­rzy histo­rycz­nych oraz lite­ra­tury fik­cjo­nal­nej. Tu poja­wia się bowiem postać przy­wódcy II powsta­nia pru­skiego Her­kusa Mon-​te, boha­tera, który posiada wła­sną bio­gra­fię, która zro­dziła wiele róż­no­rod­nych lite­rac­kich „żywo­tów“, i to we wszyst­kich trzech wymie­nio­nych tu kul­tu­rach.
Monte w masce Kon­rada Wal­len­roda Adama Mic­kie­wi­cza jest zdrajcą i zbawcą zara­zem, który ginie za naród w myśl roman­tycz­nego poświę­ce­nia życia dla dobra naj­wyż­szego – rato­wa­nia znie­wo­lo­nej Ojczy­zny. „Her­kus Man­tas” Juozasa Gru­šasa z lat pięć­dzie­sią­tych jest nie­malże litew­skim boha­te­rem naro­do­wym, gdyż Litwini – jako Bał­to­wie – do dnia dzi­siej­szego odczu­wają bli­skie powi­no­wac­two z Pru­sami. Więzi histo­ryczne Niem­ców z Pru­sami, od któ­rych zapo­ży­czyli nazwę jed­nej z naj­więk­szych for­ma­cji administracyjno-​państwowych, są oczy­wi­ste. Wiek XIX, zwany wie­kiem histo­rii, zro­dził zain­te­re­so­wa­nie pisa­rzy losem pod­bi­tego narodu, a zwłasz­cza jego boha­tera. Wiele nie­miec­kich powie­ści histo­rycz­nych jest poświę­co­nych Her­ku­sowi Monte (Fr. Lubo­jatzky, A. Hein­rich, O. V. Gomen (pseud.), A. J. Cüp­pers, H. Bauer, B. Graf von Key­ser­lingk, R. Lauck­ner, a także W. Pier­son i M. Spring­born).
Ana­liza wybra­nych powie­ści „Her­kus Monte” Franza Lubojatzky’ego z 1840 roku oraz „Her­kus Monte” Marty Spring­born z 1897 roku będzie prze­pro­wa­dzona z punktu widze­nia kry­tyki postkolonialnej.

mgr. San­dis Laime (LU Ryga)
Powią­za­nie ragan z brzo­zami w tra­dy­cji Łotwy północno-​wschodniej

W refe­ra­cie przed­sta­wiona zosta­nie grupa pomniej­szych istot mitycz­nych, które w Łotwie pół­noc­nej nazywa się raga­nami. W odróż­nie­niu od ragan cza­row­nic, ragany – duchy przy­rody powią­zane są z kon­kret­nym obiek­tem geo­gra­ficz­nym, można je zaob­ser­wo­wać w połu­dnie lub w nocy (o pół­nocy). Ragany widuje się prze­waż­nie po 2 – 3 w gru­pie, ubrane w jaskrawe stroje, a nie­kiedy nagie, z jasnymi, dłu­gimi, roz­pusz­czo­nymi wło­sami. Zazwy­czaj piorą, huś­tają się w koro­nach drzew, cze­szą włosy, śpie­wają i tań­czą. Napo­tka­nych ludzi ragany wpro­wa­dzają w błąd, łasko­czą lub zabi­jają. Można domnie­my­wać, że opis ten odnosi się do pier­wot­nego wyobra­że­nia na ich temat, które to pod wpły­wem średnio­wiecz­nej demo­no­lo­gii ule­gło znacz­nym prze­mia­nom i jedy­nie na nie­wiel­kim obsza­rze Łotwy północno-​wschodniej prze­trwało w sto­sun­kowo mało zmie­nio­nej for­mie.
W refe­ra­cie omó­wiona zosta­nie jedna z cha­rak­te­ry­stycz­nych dla ragan kwe­stii – ich zwią­zek z brzo­zami. W tek­stach folk­lo­ry­stycz­nych odno­szą­cych się do war­stwy naj­star­szych wyobra­żeń na temat ragan powią­za­nie ich z brzo­zami jest wyraź­nie pod­kre­ślone – ragany, cze­sząc swoje włosy, sie­dzą lub huś­tają się na gałę­ziach brzóz; zauwa­żone przez czło­wieka, same lub też prana przez nich bie­li­zna, prze­mie­nia się w brzo­zową korę; zra­nione ragany prze­ista­czają się w brzozy itp. Poszu­ku­jąc odpo­wie­dzi na pyta­nie, dla­czego ragany powią­zane są wła­śnie z brzo­zami, naszki­cuję w swoim refe­ra­cie zwią­zek brzóz z innymi mniej­szymi istota-​mi mitycz­nymi, a także zna­cze­nie tego drzewa w zwy­cza­jach pogrze­bo­wych. Wspo­mniane przy­kłady wykażą, że brzozy w tra­dy­cyj­nych wyobra­że­niach łotew­skich zwią­zane są nie­rzadko z duchami zmar­łych, cza­sami wyko­rzy­sty­wane w obrzę­dach pogrze­bo­wych i tak oto upraw­do­po­dab­niają także i w inny spo­sób moż­liwą do udo­wod­nie­nia hipo­tezę, że w tra­dy­cyj­nych wyobra­że­niach łotew­skich raga­nami nazy­wano począt­kowo dusze zmarłych.

mgr. Daina Leimane (LU Ryga)
Dia­beł w szki­cach sztuk Rainisa

Myśle­nie mito­lo­giczne z kul­tu­ro­wego i histo­rycz­nego punktu widze­nia ist­niało zawsze. Mogło się ono zaadap­to­wać do nowego modelu kul­tu­ro­wego, zmie­niać wciąż poprzed­nią formę, ale nie mogło znik­nąć cał­ko­wi­cie.
Gra­nica pomię­dzy poezją a mityczną kon­cep­cją z jed­nej strony, a życiem w per­spek­ty­wie z dru­giej, nie jest rygo­ry­styczna. Mit kosmo­go­niczny zaj­muje szcze­gólne miej­sce pomię­dzy innymi kon­cep­cjami mito­lo­gicz­nymi mitycz­nej rze­czy­wi­sto­ści.
W wieku XX sta­li­śmy się świad­kami lite­rac­kich powro­tów do kosmo­lo­gicz­nego postrze­ga­nia świata.
Motyw mitu kosmo­go­nicz­nego został wyko­rzy­stany przez Rainisa w kilku dra­ma­tach ogło­szo­nych dru­kiem i zapla­no­wany jako główny wątek w utwo­rach nie­do­koń­czo­nych.
Rainis pozo­sta­wił obszerne archi­wum mate­ria­łów, mię­dzy innymi zapi­ski odno­szące się do jego kre­atyw­nej wizji przy­szło­ści, a pośród nich dzie­siątki sztuk i obszerne komen­ta­rze do pla­no­wa­nych utwo­rów. Nie­które szkice zawie­rają roz­bu­do­wane dia­logi, inne jedy­nie główny zamysł.
Wiele nie­ukoń­czo­nych frag­men­tów dra­ma­tów pogru­po­wać można tema­tycz­nie. Wspólny motyw mito­lo­giczny zna­leźć można w więk­szo­ści utwo­rów: Jan Mąż (Jānis Vīrs), Wiecz­ność (Mūžība), Bóg i Dia­beł (Dievs un Velns), Krąg słońca (Sau­les loks), Īliņš, gdzie główny boha­ter mógłby być czło­wie­kiem nowej przy­szło­ści, który obraca się prze­ciwko swym stwór­com – Bogu i Diabłu.

Agata Miko­łaj­czyk (UAM Poznań)
Bóg, który Słońca się nie boi czyli Pēr­kons na tle ciał nie­bie­skich w baśniach i pie­śniach łotewskich

Mito­lo­gia odgry­wała nie­gdyś bar­dzo ważną rolę w życiu Bał­tów. Szcze­gólne zna­cze­nie nada­wano bóstwom, które uka­zy­wały ludziom dobre i złe strony życia. W refe­ra­cie przed­sta­wiony zosta­nie zwią­zek, jaki rysuje się w baśniach i pie­śniach łotew­skich pomię­dzy jed­nym z naj­wyż­szych i naj­waż­niej­szych bóstw – Pēr­kon­sem a innymi isto­tami mitycz­nymi.
Pēr­kons, nazy­wany czę­sto w pie­śniach mia­nem Vecais tēvs (Stary ojciec), jawi się jako stary czło­wiek z siwą brodą. Nie­rzadko przed­sta­wia się go jako istotę uzbro­joną i to wła­śnie broń jest tym atry­bu­tem, który odróż­nia go od innych istot mitycz­nych. Pēr­kons używa pio­ru­nów czy też kul w zma­ga­niach z Veln­sem (Dia­błem), nie jest zaan­ga­żo­wany w sprawy woj­skowe. Velns i Pēr­kons to odwieczni rywale, wal­czą ze sobą zaja­dle, ale nigdy jeden nie uśmierci dru­giego. Bóg wojow­nik jest ściśle zwią­zany z naturą – grzmoty, bły­ska­wice i deszcz to widzialne oznaki jego ist­nie­nia. W pie­śniach i baśniach łotew­skich postaci Pēr­konsa towa­rzy­szą ciała nie­bie­skie – Saule (Słońce), Mēness (Księ­życ) oraz Zva­ig­znes (Gwiazdy). Na szcze­gólną uwagę zasłu­guje pieśń (znana rów­nież na Litwie), w któ­rej opi­sano wesele Jutrzenki, jed­nej z cór Słońca. Przy­były na nie Pēr­kons ude­rza srebr­nym mie­czem złoty dąb – kolejny atry­but boga, święte drzewo, oś świata, sym­bol mądro­ści i siły.
Celem autorki refe­ratu będzie zna­le­zie­nie w baśniach i pie­śniach odpo­wie­dzi na pyta­nie kim był Pēr­kons, jakie były jego atry­buty, uspo­so­bie­nie, naj­istot­niej­sze cechy i peł­nione prze­zeń funk­cje, a także, czy i w jaki spo­sób powią­zany był z cia­łami nie­bie­skimi. Zebrany i zapre­zen­to­wany mate­riał folk­lo­ry­styczny pozwoli na zbu­do­wa­nie obrazu jed­nego z wyż­szych bóstw łotewskich.

dr Justyna Pru­si­now­ska (UAM Poznań)
Po tam­tej stro­nie. Kon­cep­cja duszy i zaświa­tów w Wito­lo­rau­dzie J. I. Kraszewskiego

Wiek XIX obfi­to­wał w utwory, które w mniej­szym lub więk­szym stop­niu nawią­zy­wały do dzie­jów bajecz­nych ple­mion Bał­tów – Litwi­nów, Pru­sów i Łoty­szy. W treść powie­ści, poema­tów wpla­tano ludowe baśni, pie­śni, opo­wie­ści o bogach i boha­te­rach, opisy daw­nych zwy­cza­jów, wie­rzeń, zacho­wań. Jed­nym z utwo­rów, który w cało­ści zbu­do­wany został z takich tylko ele­men­tów jest Wito­lo­rauda. Pieśń z podań Litwy Józefa Igna­cego Kra­szew­skiego z roku 1840 (wyd. 2, 1846), przez wiele lat postrze­gana jako epos naro­dowy Litwi­nów.
Wykre­owana w poema­cie rze­czy­wi­stość powstała w dużej mie­rze na bazie ludo­wych baśni i pie­śni, szcząt­ków mitów, jak też frag­men­tów kro­nik, opra­co­wań histo­rycz­nych i folk­lo­ry­stycz­nych. Dzięki lite­rac­kiej wizji Kra­szew­skiego mityczny świat poznać można nie­jako od środka, z róż­nych punk­tów widze­nia. Sze­roko omó­wiono mię­dzy innymi kwe­stie doty­czące zaświa­tów, pie­kła, wędrówki dusz, rein­kar­na­cji. Z obrazu naszki­co­wa­nego przez autora wyła­nia się góra zwana Ana­fie­las (wspo­mniał o niej po raz pierw­szy Teo­dor Narbutt w roku 1835 w tomie Mito­lo­gia litew­ska, acz­kol­wiek cie­kawą ana­lo­gię odna­leźć można w Gesta Dano­rum Saxo Gra­ma­tyka) strze­żona przez smoka Wiżu­nasa, na którą wdra­py­wać się musiały po śmierci ludz­kie dusze. W folk­lo­rze litew­skim góra o takiej nazwie nie jest znana, co nie zna­czy jed­nak, iż z zaświa­tami nie łączyli Litwini góry jako takiej w ogóle. Wręcz prze­ciw­nie, jest to obiekt, który w baśniach i pie­śniach (żałob­nych, sie­ro­cych) czę­sto sym­bo­li­zuje cel ostat­niej wędrówki.
Przed­mio­tem refe­ratu będzie przede wszyst­kim omó­wie­nie wizji życia pośmiert­nego zapre­zen­to­wa­nej przez Kra­szew­skiego w Wito­lo­rau­dzie w opar­ciu o litew­ski i łotew­ski mate­riał folk­lo­ry­styczny oraz zesta­wie­nie jej z kon­cep­cją zaświa­tów w mito­lo­gii sło­wiań­skiej i skandynawskiej.

Jaro­sław Ste­fa­niak (UAM Poznań)
Motywy mito­lo­gii bał­tyj­skiej w komik­sie Karola Kali­now­skiego „Łauma”

Motywy mito­lo­giczne w kul­tu­rze popu­lar­nej, a do takiej wła­śnie zali­czają się komiksy, sto­so­wane są nader chęt­nie, głów­nie ze względu na poten­cjał, jaki w nich tkwi – w tym bogac­two goto­wych już postaci i opo­wie­ści, które wyma­gają jedy­nie zaadap­to­wa­nia ich na potrzeby współ­cze­snego odbiorcy. Przy­kła­dem takiej wła­śnie adap­ta­cji jest nie­dawno powstały komiks noszący tytuł „Łauma”. Na przy­kła­dzie tego komiksu można zoba­czyć, że mało dziś popu­larna w Pol­sce mito­lo­gia Bał­tów może w rze­czy­wi­sto­ści stać się dobrym tłem do opo­wie­dze­nia współ­cze­snej histo­rii.
Nagro­ma­dze­nie moty­wów mito­lo­gicz­nych w tym nie­wiel­kim wydaw­nic­twie nadaje opo­wia­stce cha­rak­teru baśnio­wego. Jed­nak świat, do któ­rego autor zabiera czy­tel­nika, jest nie tyle świa­tem baśni, co raczej rze­czy­wi­sto­ścią bał­tyj­skich mitów. Mimo nowo­cze­snej formy prze­kazu i osa­dze­nia w cza­sach nam współ­cze­snych, postaci takie jak pory­wa­jąca dzieci Łauma, skrzat Ajtvar, bóstwo płod­no­ści imie­niem Kurke, czy wresz­cie bóg grzmotu Per­kuna posia­dają cha­rak­te­ry­styczne dla sobie cechy oraz zacho­wują wszyst­kie pod­sta­wowe funk­cje, jakie wła­ściwe są tym bóstwom w mito­lo­gii Bał­tów.
Autor komiksu nawią­zuje ponadto do kultu węża, jako opie­kuna ogni­ska domo­wego, wplata rów­nież popu­larną nie­zwy­kle w folk­lo­rze i kul­tu­rze Bał­tów baśń o kró­lo­wej węży, a także wyko­rzy­stuje udo­ku­men­to­wany w mito­lo­gii roz­pad mał­żeń­stwa Per­kuna i Laumy. Roz­pad ten, u któ­rego pod­staw stała zdrada mał­żeń­ska, w świe­cie komiksu nie pozo­staje bez wpływu na życie ludzi. Ten kon­flikt mię­dzy bóstwami prze­nosi się bowiem na ich rela­cje z ludźmi.

Krzysz­tof Stróż­niak (UAM Poznań)
„Eglė kró­lowa węży” i jej związki z mitologią

Eglė kró­lowa węży“ („Eglė žalčių kara­lienė“) jest jed­nym z naj­po­pu­lar­niej­szych i chyba naj­cie­kaw­szych litew­skich tek­stów folk­lo­ry­stycz­nych. Bez wąt­pie­nia jest to bajka magiczna, która wzbu­dziła zain­te­re­so­wa­nie bada­czy folk­loru i mito­lo­gii, co zna­la­zło swój wyraz w mno­go­ści prac, jakie zostały jej poświę­cone. Wśród nich znaj­dują się takie, które trak­tują o sym­bo­lice zawar­tej w tejże bajce, a także takie, które pró­bują zna­leźć ana­lo­gie pomię­dzy Kró­lową węży, a mitami pocho­dzą­cymi z innych kul­tur.
Litew­ska bajka o kró­lo­wej węży intry­guje bada­czy przede wszyst­kim ze względu na swoje zakoń­cze­nie – meta­mor­fozę żony i dzieci węża po jego śmierci. Meta­mor­foza ta wydaje się być wyjąt­kowa – rodzina węża prze­mie­nia się bowiem w drzewa (żona w wiecz­nie zie­loną jodłę, syno­wie w dąb i jesion, a córka w topolę osikę). Prze­miana ta spra­wia, że wyraźne wydają się być związki tej bajki magicz­nej z mitami odno­szą­cymi się do rege­ne­ra­cji, które, jak wszyst­kie mity początku, opo­wia­da­jąc o poja­wie­niu się roślin zdra­dzają ist­nie­nie swego rodzaju mistycz­nego związku mię­dzy czło­wie­kiem a roślin­no­ścią. Ów mistyczny zwią­zek uwi­dacz­nia się rów­nież w litew­skich wie­rze­niach, które zakła­dają, że drzewa (a przy­naj­mniej nie­które z ich gatun­ków) powstały z istot ludz­kich.
Na zakoń­cze­nie warto pod­kre­ślić, że wielu bada­czy tej bajki dostrzega cechy pozwa­la­jące przy­rów­nać węża i jego mał­żonkę do takich par bóstw jak Attis i Kybele, Hades i Per­se­fona, Ozy­rys i Izyda, Ado­nis i Astarte. Wszyst­kie te pary są boha­te­rami mitów o zamor­do­wa­nych i zmar­twych­wsta­łych czy też odra­dza­ją­cych się bogach. Wokół wszyst­kich skon­cen­tro­wane są kulty płod­no­ści i wege­ta­cji. Wszyst­kie też posia­dają cechy bóstw lunar­nych, akwa­tycz­nych i chtonicznych.

dr hab. Ewa Stryczyńska-​Hodyl (UAM Poznań)
Vel­nias i velns, czyli dia­beł. Folk­lor jako źródło inspi­ra­cji dla litew­skich i łotew­skich twórców

Dia­beł, jak to ujął w swoim stu­dium napi­sa­nym pod koniec XIX wieku Ignacy Matu­szew­ski, podob­nie jak narody i ludz­kość, ma swoją histo­rię. W histo­rię tę wpi­sują się rów­nież stwo­rzone przez litew­skich i łotew­skich twór­ców kre­acje dia­bła, które nie są zja­wi­skiem mar­gi­nal­nym w lite­ra­tu­rach bał­tyc­kich. Samo się­ga­nie po tę postać nie jest cechą wyróż­nia­jącą lite­ra­tury bał­tyc­kie spo­śród innych lite­ra­tur, jed­nak wyróż­nia­jące zdaje się być wyraź­nie czy­telne zako­rze­nie­nie postaci dia­bła w rodzi­mym folk­lo­rze.
W lite­ra­tu­rze litew­skiej i łotew­skiej obok dzieł, które w spo­sób wyraźny wyko­rzy­stują pewne kon­kretne fabuły i motywy folk­lo­ry­styczne, zna­leźć można utwory zawie­ra­jące wyobra­że­nia dia­bła noszą­cego wyraź­nie czy­telne ślady wpły­wów obcych (wątki fau­styczne, dan­tej­skie i antyczne). Ich ana­liza poka­zuje, że w wielu przy­pad­kach wpływy te dały bar­dzo ory­gi­nalne owoce w postaci utwo­rów lite­rac­kich, godzą­cych z jed­nej strony typ dia­bła obcego, chrze­ści­jań­skiego z typem cał­kiem swoj­skim, zacho­wu­ją­cym cechy, wła­ściwe litew­skiemu bądź łotew­skiemu ludo­wemu dia­błu.
Inte­re­su­jące wydaje się to, że bazu­jące na folk­lo­rze lite­ra­tury litew­ska i łotew­ska wykre­owały cza­sem zaska­ku­jąco różne postaci dia­bła. Widoczna jest przy tym pewna pra­wi­dło­wość w two­rze­niu typów dia­bła, wyni­ka­jąca jak się wydaje z faktu bycia albo pro­te­stan­tem, albo kato­li­kiem, na którą zwró­cił już uwagę Matu­szew­ski. W twór­czo­ści pro­te­stan­tów, do któ­rych należy zali­czyć auto­rów łotew­skich, dostrze­galna jest zdol­ność do budo­wa­nia typów tytaniczno-​bohaterskich, lub głę­boko nega­tyw­nych. U kato­li­ków nato­miast, a zatem i u mają­cych zde­cy­do­wa­nie kato­lic­kie korze­nie twór­ców litew­skich, zary­so­wuje się skłon­ność do two­rze­nia dia­błów mniej­szego for­matu, które Matu­szew­ski nazwał pod­rzęd­nymi pachoł­kami nieba. Porów­nu­jąc bowiem choćby oso­bo­wość dia­bła w ana­li­zo­wa­nych dzie­łach, staje się jasne, że litew­ski dia­beł to istota naiwna, głu­pia i bez­radna, prze­ja­wia­jąca lęk, choć sama rzadko lęk budząca, łotew­ski dia­beł z kolei nie tylko nie daje moż­li­wo­ści uczy­nie­nia z sie­bie przed­miotu drwin, ale dzia­ła­jąc w świe­cie ludzi zawsze sta­nowi dla nich zagrożenie.

mgr Monika Sabl­jak
Detale w archi­tek­tu­rze ludo­wej Prus Wschod­nich XIX wieku świa­dec­twem wie­rzeń bałtyjskich

W archi­tek­tu­rze ludo­wej Prus Wschod­nich powszech­nie wystę­pują detale antro­po­mor­ficzne, flo­ry­styczne i zoo­mor­ficzne. W pol­skich opra­co­wa­niach etno­gra­ficz­nych są one zawsze odno­to­wy­wane, ale bez próby wyja­śnie­nia ich pocho­dze­nia. Głę­biej zagad­nie­nie to poru­szył jedy­nie J. Suchocki w swo­jej „Mito­lo­gii bał­tyj­skiej”. Detale te wystę­pują we wszyst­kich głów­nych regio­nach, które znaj­do­wały się w gra­ni­cach Prus Wschod­nich: tzn. na Małej Litwie, Mazu­rach, War­mii, Powi­ślu, Natan­gii i Sam­bii. Omó­wione zostaną dwa typy detali archi­tek­to­nicz­nych: paz­dury i śparogi, które wień­czyły głów­nie szczyty cha­łup, ale także budyn­ków gospo­dar­czych, obiek­tów sakral­nych, a nawet żurawi stu­dzien­nych.
W wystą­pie­niu uka­zane zostaną cha­rak­te­ry­styczne formy, jakie przyj­mują te detale, a także przed­sta­wione zostaną uwagi na temat ich mito­lo­gicz­nego i reli­gij­nego kontekstu.

Folk­lor bałtyjski

Muzeum Budow­nic­twa Ludo­wego –Park Etno­gra­ficzny w Olsz­tynku
13 sierp­nia 2010 godz. 1000 – 1900

Orga­ni­za­to­rzy:
TOWA­RZY­STWO PRU­THE­NIA
oraz
Muzeum Budow­nic­twa Ludo­wego – Park Etno­gra­ficzny
przy współ­pracy
Zakładu Bał­to­lo­gii Insty­tutu Języ­ko­znaw­stwa UAM w Poznaniu

mode­ra­torki pro­jektu
dr hab. Ewa Stryczyńska-​Hodyl oraz dr Justyna Pru­si­now­ska (UAM w Poznaniu)

Kon­fe­ren­cją tą otwie­ramy cykl spo­tkań nauko­wych w Muzeum Budow­nic­twa Ludo­wego w Olsz­tynku, poświę­co­nych kul­tu­rze kra­jów nad­bał­tyc­kich. Przy­ję­li­śmy dla naszego pro­jektu nazwę „spo­tkań nauko­wych” ponie­waż zawiera się w niej pro­gram odej­ścia od sztyw­nej for­muły kon­fe­ren­cyj­nej, na rzecz pre­lek­cji łączo­nych z pane­lami dys­ku­syj­nymi „teo­re­ty­ków” i „prak­ty­ków” i prze­pla­ta­nych róż­nymi „wyda­rze­niami” – z róż­nych obsza­rów kul­tury kra­jów bałtyjskich.

W naszym zamie­rze­niu spo­tka­nia mają być spo­tka­niami inter­dy­scy­pli­nar­nymi. Chcie­li­by­śmy by było to miej­sce spo­tkań kul­tu­ro­znaw­ców, lite­ra­tu­ro­znaw­ców, histo­ry­ków sztuki, reli­gii, kul­tury, etno­gra­fów i antro­po­lo­gów kul­tury; sło­wem – wszyst­kich, któ­rych przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia jest histo­ria i współ­cze­sność daw­nych tzw. obsza­rów bał­tyj­skich, czyli południowo-​wschodnich wybrzeży Bałtyku.

Współ­cze­śnie obszar ten zamiesz­kują zarówno potom­ko­wie daw­nych Bał­tów (głów­nie Litwini i Łoty­sze), jak też przed­sta­wi­ciele całej mozaiki etno­sów i kul­tur, któ­rzy zna­leźli się tu wsku­tek róż­nych kolei losu – jedni z koniecz­no­ści inni z wyboru. Tak więc obok Litwi­nów i Łoty­szy dawne tery­to­rium bał­tyj­skie zamiesz­kują Polacy repre­zen­tu­jący różne dziel­nice daw­nej Rze­czy­po­spo­li­tej, Rosja­nie – rów­nież two­rzący nie­jed­no­rodną kul­tu­rowo grupę, jak wresz­cie nie­liczni już potom­ko­wie Mazu­rów Pru­skich, War­mia­ków (pol­sko i nie­miec­ko­ję­zycz­nych), i Niem­ców zamiesz­ku­ją­cych te zie­mie przed II wojną światową.

Ta róż­no­rod­ność prze­ni­ka­ją­cych się tra­dy­cji kul­tu­ro­wych i zapla­ta­ją­cych wąt­ków, sta­nowi po dziś dzień nie­zwy­kłą inspi­ra­cję dla całego spek­trum kul­tu­ro­wych przed­się­wzięć. Swo­ista natu­ralna nie­jako dostęp­ność – pod­ręcz­ność tra­dy­cji i idei, prze­ja­wia­ją­cych się zarówno w mate­ria­łach histo­rycz­nych, folk­lo­rze, archi­tek­tu­rze, czy wresz­cie w kra­jo­bra­zie regionu, rodzi nie­zwy­kle bogaty reper­tuar tożsamości.

W ostat­nich latach, dzięki uwol­nie­niu wyobraźni jed­no­stek od para­dyg­ma­tów socja­li­stycz­nej rze­czy­wi­sto­ści i walki z nią, obser­wu­jemy nie­zwy­kłe zain­te­re­so­wa­nie ową wie­lo­kul­tu­ro­wo­ścią regionu; się­gamy peł­nymi gar­ściami do jej róż­nych wąt­ków i moty­wów poszu­ku­jąc inspi­ra­cji dla eks­pre­sji wła­snej ory­gi­nal­no­ści, poszu­ku­jąc wła­snego, nie­po­wta­rzal­nego spo­sobu „zado­mo­wie­nia”. A prze­cież mamy świa­do­mość, że owa wielo-​kulturowość nie zawsze była bło­go­sła­wień­stwem tej ziemi – rodziła ona dra­mat wojny i nie­na­wi­ści, wza­jem­nej podejrz­li­wo­ści, nie­chęci, obco­ści. Prze­cież „Inny” na tej ziemi nie zawsze był przed­mio­tem życz­li­wego zain­te­re­so­wa­nia i szacunku.

Spo­tka­nia Naukowe chcemy uczy­nić prze­strze­nią, w któ­rej tym róż­nym wąt­kom naszej Nowej Bał­tyj­skiej Rze­czy­wi­sto­ści będzie można w przy­ja­znej atmos­fe­rze two­rzo­nej przez Gospo­da­rza Kon­fe­ren­cji – Muzeum Budow­nic­twa Ludo­wego – się przyglądać.

Tego­roczne – pierw­sze spo­tka­nie – nie­przy­pad­kowo poświę­camy pro­ble­ma­tyce tkwią­cych w bał­tyj­skiej kul­tu­rze ludo­wej – w folk­lo­rze, pozo­sta­ło­ści archa­icz­nych idei i war­to­ści kul­tury okresu ple­mien­nego. Naj­star­sza obecna w folk­lo­rze war­stwa kul­tu­rowa sięga swo­imi korze­niami cza­sów przed­chrze­ści­jań­skich a wyraża się w czy­tel­nych dzi­siaj jesz­cze for­mach ludo­wego syn­kre­ty­zmu reli­gij­nego. Z dru­giej strony folk­lor bał­tyj­ski – różne jego wątki i motywy – sta­wały się na prze­strzeni ostat­nich wie­ków ważną inspi­ra­cją pro­jek­tów arty­stycz­nych i lite­rac­kich. Daje to nie­wąt­pli­wie owej „sza­cow­nej tra­dy­cji” nie­jako nową mło­dość, spra­wia, że pozo­staje ona czymś żywym, co nie daje się zamknąć (czyli „zni­ce­stwić”) w muze­al­nej gablo­cie, czy nauko­wej mono­gra­fii. Tym dwóm aspek­tom folk­loru bał­tyj­skiego chcemy się na różne spo­soby przyj­rzeć dzięki pracy uczest­ni­ków Sympozjum.

Sym­po­zjum składa się – zgod­nie z powy­żej zary­so­waną suge­stią – z dwóch paneli tematycznych:

1. folk­lor bał­tyj­ski jako źródło w bada­niach mito­lo­gii;
Więk­szość bada­czy pod­kre­śla rangę, jaką zyskały w XX wieku mate­riały etno­gra­ficzne i folk­lo­ry­styczne w bada­niach zja­wisk reli­gij­nych i mito­lo­gicz­nych, przy­znaje też, że etno­gra­fia i folk­lor Bał­tów (Łoty­szy i Litwi­nów) zacho­wały mnó­stwo archa­icz­nych ele­men­tów pozwa­la­ją­cych spoj­rzeć z nowej per­spek­tywy na reli­gię i mito­lo­gię tych ludów.

2. folk­lor bał­tyj­ski jako źródło inspi­ra­cji w lite­ra­tu­rze i sztuce;
Folk­lor bał­tyj­ski sta­no­wił i nadal sta­nowi źródło, z któ­rego inspi­ra­cję czer­pali i czer­pią twórcy litew­scy, łotew­scy, nie­mieccy i polscy;

Kon­spekty wystą­pień:
(dowiedz się więcej)

Bał­tyj­skie Spo­tka­nia Naukowe odby­wają się w Salo­nie Wysta­wo­wym MBL-​PE
(budy­nek daw­nego kościoła w cen­trum Olsztynka)